Warning: Attempt to read property "ID" on null in /home/server887766/ftp/wordpress/wpn_Gorzowskieradio/wp-includes/link-template.php on line 409

Mieszkańcy wrócili do swoich mieszkań po wybuchu w bloku na osiedlu Górczyn

Minął tydzień od tamtego wybuchu i pożaru w czteropiętrowym bloku przy ulicy Wróblewskiego w Gorzowie Wielkopolskim, a lokatorzy, którzy musieli się ewakuować, mogli w końcu wrócić do swoich mieszkań. W tym czasie przeprowadzono niezbędne naprawy i sprawdzono budynek pod kątem bezpieczeństwa, co pozwoliło na ponowne zamieszkanie.

Cała sytuacja miała miejsce 4 lutego rano. W piwnicy doszło do eksplozji, która wstrząsnęła całym blokiem, wywołując pożar i uszkadzając instalacje oraz część konstrukcyjną budynku. Szybko zdecydowano o ewakuacji mieszkańców z dwóch klatek schodowych — łącznie budynek opuszczać musiało 48 osób. Na szczęście nikt nie ucierpiał fizycznie.

Jak podał przedstawiciel spółdzielni mieszkaniowej Górczyn, najpierw skupiono się na likwidowaniu skutków eksplozji i przywróceniu do działania najważniejszych instalacji. Uszkodzenia objęły między innymi ścianki działowe, drzwi prowadzące do piwnicy i mieszkań, a także różne instalacje techniczne w obrębie budynku. Dopiero po zrealizowaniu tych prac i odbiorach technicznych mieszkańcy mogli wrócić do swoich lokali.

Inspektorzy nadzoru budowlanego, którzy oceniali stan budynku po zdarzeniu, potwierdzili, że konstrukcja nie ucierpiała. To oznaczało, że w miarę szybkich napraw i usunięcia zniszczeń powrót do domów był bezpieczny. Cały proces trwał około tygodnia, a lokatorzy wrócili 11 lutego.

W czasie, gdy część bloku była wyłączona z użytkowania, spółdzielnia zadbała o tymczasowe miejsce do noclegu dla tych, którzy nie mieli gdzie się podziać. Dziesięć osób skorzystało z noclegu w hotelu, a reszta zamieszkała u rodziny lub znajomych. Z całkowitego korzystania wyłączonych było 20 mieszkań, mieszczących się właśnie w tych dwóch klatkach schodowych.

Choć najpilniejsze prace już się zakończyły, to nadal trwają działania związane z usuwaniem szkód. Na przykład wymieniane są uszkodzone drzwi, a także ciągle szacuje się straty. Jak mówi przedstawiciel spółdzielni, wyliczenie ostatecznych kosztów może zająć jeszcze trochę czasu, bo szkody okazały się dość poważne.

Sprawą eksplozji zajmują się też śledczy. Odpowiedzialność usłyszał 57-letni mieszkaniec bloku, któremu zarzucono sprowadzenie bezpośredniego zagrożenia pożarowego oraz zawalenia się budynku. Ponadto śledztwo wykazało, że ten sam mężczyzna zajmował się nielegalnym wyrobem i przechowywaniem alkoholu. W jego części piwnicy znaleziono ponad 300 litrów alkoholu.

Prokuratura przypuszcza, że wybuch mógł być wywołany nagromadzeniem się oparów alkoholu w piwnicy, gdzie odbywała się produkcja. Jednak na razie nie ma jeszcze ostatecznej opinii biegłych, która jasno wyjaśniłaby, jak dokładnie doszło do zdarzenia — czy wybuch najpierw spowodował pożar, czy to raczej pożar doprowadził do eksplozji.

Sam podejrzany nie przyznaje się do wywołania wybuchu i ognia. Przyznał za to, że produkował alkohol, twierdząc, że to było wino na własne potrzeby. Prokurator zastosował wobec niego dozór policji oraz poręczenie majątkowe i zabezpieczenie na kwotę 20 tysięcy złotych każda.

Za stworzenie zagrożenia wybuchem i pożarem grozi kara od pół roku do nawet ośmiu lat więzienia. Natomiast za nielegalną produkcję i magazynowanie alkoholu sprawcy może grozić grzywna, kara więzienia albo obie te sankcje razem.

Powrót mieszkańców do domów oznacza, że najtrudniejszy, kryzysowy etap po zdarzeniu już minął, ale nadal trwają prace administracji budynku i służb, które mają pomóc wyjaśnić wszystkie szczegóły wybuchu i doprowadzić budynek do pełnego porządku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *